“Bocian, Bocian… jak on może to my też możemy”
Ten cytat oddaje nasze nastroje, gdy po przekroczeniu odprawy granicznej w Brześciu i przejechaniu na tę Bugu stronę ujrzeliśmy swojskiego boćka na przytorowych polach. Brześć opuściliśmy z radością, jednak nie była to wina samego miasta, to bowiem okazało się być bardzo przyjazne, a nawet ładne, zupełnie różne od wyobrażenia “zapuszczonej Białorusi”. Ulice po których poruszaliśmy się były zawsze czyste, ozdobione fontannami, budynki zaś odnowione. W pobliskim parku obchodzono hucznie święto kolejarza. Również twierdza brzeska, którą zwiedzaliśmy, była odnowiona. Brześć wspominamy zatem jako jedno z ładniejszych miast na trasie naszej podróży. Jednak nawet uroki Brześcia nie były nas w stanie powstrzymać przed powrotem.
O 22:37 pociąg zajechał na dworzec Warszawa Centralna i po miesiącu wspólnej podróży przyszło nam się rozstać. Cóż można powiedzieć w takich chwilach? - Następy wyjazd już za rok - a gdzie? - To się jeszcze okażę.
Z ogłoszeń parafialnych: akcja przeglądamy zdjęcia i wrzucamy na serwery trwa. Jak tylko osiągniemy znaczne sukcesy na tym polu, linki pojawią się gdzieś tutaj.
JM
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
